Obóz, który będzie zapamiętany na długo

1024 1024 Endure

Pierwszy Endure Camp w 2018 roku zorganizowaliśmy już w styczniu, ponownie w Gniewinie. Naszą bazą był Hotel Mistral Sport. Przez 5 dni w grupie 11 osób doskonale wykorzystaliśmy dane nam warunki i czas do treningu (ale nie tylko).

POWRÓT DO DOSKONAŁEJ BAZY TRENINGOWEJ
Po raz pierwszy gościliśmy w Gniewinie wiosną poprzedniego roku. Wtedy poznaliśmy warunki jakie oferuje Hotel Mistral Sport. Dlatego mieliśmy pewność, że znów będziemy mieć wszystko czego triathlonista potrzebuje do treningu. Do dyspozycji był basen, bieżnia lekkoatletyczna, salka fitness, która posłużyła do stacjonarnego treningu na rowerach. Oprócz tego cały czas otwarta była strefa SPA wraz z dostępnymi fizjoterapeutami. Obsługa hotelowa była bardzo nam życzliwa i pomocna. Z pewnością można stwierdzić, że to doskonałe miejsce na obóz sportowy, nie tylko triathlonowy. Mogliśmy całkowicie skupić się na treningu.

Pomimo mrozu i opadów śniegu nie mieliśmy problemów z warunkami do przeprowadzenia treningów biegowych. Bieżnia lekkoatletyczna na stadionie była odśnieżana kilka razy dziennie.

OKAZJA DO DOSKONALENIA TRENINGU
Grupę obozową tworzyli zawodnicy Endure Team i Toruńskiego Klubu Triathlonowego oraz osoby towarzyszące. Poziom jak zawsze zróżnicowany, byli debiutanci na dystansie Ironman, początkujący triathloniści, osoby bezpośrednio po przerwie w treningu. Obóz trwał 5 dni, niezbyt długo, dlatego musiało być intensywnie. Ale nie chodziło jedynie o sam trening. Liczy się jakość. Jak pokazuje codzienna praktyka, zawodnikom często brakuje wiedzy lub doświadczenia by uzyskiwać maksymalne albo przynajmniej odpowiednie efekty z treningu. Dlatego zależy mi, aby na obozach zweryfikować realizacje planu treningowego osobiście i przekazać wartościowe treści, wskazówki. A tematów jest wiele. Zaczynając od przygotowania warunków do treningu, wykonanie treningu, użytkowanie sprzętu, na diecie i regeneracji kończąc. Już na pierwszym treningu u każdego przeprowadzona została analiza video pływania. Dzięki temu przez kolejne sesje w wodzie, każdy mógł poprawiać własne indywidualne elementy techniki pływackiej pod nadzorem trenera. Zweryfikowaliśmy też pozycje na rowerach. Jak się okazało u jednej z osób, błędy w ustawieniu potrafią wystąpić nawet po profesjonalnym bike-fittingu. Oprócz tego wiele było rozmów nt. odżywiania, bo to bardzo ważna kwestia. Naturalnie zawodnicy sami z siebie zadawali wiele pytań. Solidnej pracy treningowej nie mogło zabraknąć. Obciążenia były w każdej z triathlonowych dyscyplin, ale dostosowaniem do indywidualnych możliwości i celów.
Tak komentuje to Ania która tydzień po zakończeniu obozu będzie startować w ultramaratonie górskim:
Pełen profesjonalizm w przygotowaniu i prowadzeniu treningów, trener stawiający na indywidualne podejście do zawodnika, kopalnia wiedzy i bezcenne doświadczenie. Wszystko wśród ludzi, którzy są prawdziwym teamem, wspierają się w boju i dają ogromnego motywacyjnego kopa.

SIŁA GRUPY
Mimo dość dużych obciążeń, 11-stu jednostek w ciągu 5 dni, treningu na rowerze pod dachem, nikt nie narzekał, nikt nie odpuszczał. Zadziałała siła grupy. Tak się złożyło, że zawodnicy było na zbliżonych do siebie poziomach w pływaniu. Dzięki temu prawie cała grupa mogła realizować zadania pływackie na tych samych interwałach. Co więcej, pomagali sobie nawzajem zmieniając się na prowadzeniu. Nawet wyścig sztafet Endure Team kontra Toruński Klub Triathlonowy był bardzo wyrównany do samego finiszu. Z minimalną przewagą wygrali Torunianie. Ale Enduracy mieli osłabiony skład, bo jedna osoba była podchorowana tego dnia. W normalnej sytuacji na pewno nasz skład by zwyciężył 😉

Bardzo efektywnie spędzone i bogate w treść dni! Zwłaszcza na treningach ale również w czasie „wolnym”. Maga wiedza na przyszłość. Dużo pracy przed sezonem, ale mam same pozytywne myśli i nastawienie do ciężkiej roboty!
Roman

Był czas na solidny trening, był czas na wspólnie spędzane wieczory przy stole.

TRENING NA OBOZIE TO TYLKO JEDEN Z ELEMENTÓW
Życie obozowe to nie tylko trening. To również czas spędzany wspólnie przez resztę dnia. I były to naprawdę miłe chwile. Atmosfera w grupie była znakomita. Wszyscy, wraz z osobami towarzyszącymi, spędzaliśmy każdy posiłek i wieczór wspólnie, bardziej „luźno”. I nikomu nie przeszkadzało by kolejnego dnia wstać o 6:20 na trening pływacki. Panowały jedynie pozytywne emocje, wesołe rozmowy. Poznawaliśmy siebie nawzajem i trochę uczyliśmy się od siebie. To sprawiło, że każdy zyskał dodatkową motywacje i inspiracje do dalszego treningu. A oprócz tego solidną dawkę doświadczenia i treningu. Nic dziwnego, że jeszcze zanim obóz dobiegł końca, padały częste pytania o kolejny camp. To był znakomity czas pod względem metodycznym jak i towarzyskim zarówno dla zawodników jak i dla trenera.
Zachęcam do przeczytania komentarza Marcina. Dla niego obóz to były pierwsze treningi po przerwie trwającej prawie trzy miesiące. Trudno było mu się zebrać do rozpoczęcia przygotowań do sezonu, był wręcz przemęczony stresem i pracą zawodową. Jednak 5 dni pobytu na obozie ogromnie go natchnęła: To była dobrze zaplanowana i wykonana robota. Zarówno organizacyjna, jak i moja osobista. Obozem rozpocząłem przygotowania do kolejnego amatorskiego tri sezonu. Indywidualnie dobrane treningi realizowane w grupie ludzi, którzy wspierali się na każdym etapie, dobre posiłki, świetne warunki do regeneracji oraz niepowtarzalna atmosfera sprawiły, że mój pierwszy obóz sportowy, na którym byłem zapamiętam na długo. Poczułem się jak profesjonalny amator w każdym calu.

Dziękuje wszystkim uczestnikom. Taka współpraca jest ogromnie satysfakcjonująca i motywująca. A wszystkich chętnych do udziału w naszym następnym obozie – Endure Camp Las Palmas na ciepłej Gran Canarii w kwietniu, zapraszam do kontaktu.

Tomasz Spaleniak