Bieganie po ,,taśmie”

1024 768 Endure

We wcześniejszym artykule przybliżałem temat jazdy rowerem na trenażerze. W tym opisze bieganie na bieżni mechanicznej.

Obie te aktywności łączy wspólna cech, mianowicie że robimy je pod dachem. Trenażer co prawda w naszych warunkach klimatycznych jest wręcz obowiązkowy to bieżnia z przyczyn finansowych i gabarytowych już niekoniecznie. Rozwiązaniem są wszystkiego rodzaju kluby fitness gdzie bez problemu takie urządzenia znajdziemy.

Po co nam biegać na bieżni?

Podobnie jak w przypadku trenażera na bieżni jesteśmy w stanie wykonać bardzo dokładnie trening. Przydatne zwłaszcza przy treningach szybkościowych gdzie maszyna wymusza na nas utrzymanie danej prędkości. Dodatkowo powtórzenia danego odcinka wykonujemy równo – nie szarpiemy tempa.

Doceniane zwłaszcza przez panie, bezpieczeństwo. Nie narażamy się na potrącenie (chyba że w drodze do lub z klubu) zaczepki jak i ataki psów. I raczej nie zabłądzimy w nieznanej okolicy 🙂

Możemy zrealizować trening bez względu na warunki atmosferyczne. Sam z doświadczenia wiem jak potrafi pokrzyżować plany wiatr, oblodzone chodniki lub błoto na stadionie (szuter zamiast tartanu). Zwłaszcza jeśli w planie mamy trening interwałowy lub tempowy.

Wybawienie dla biegaczy z nizin, mianowicie poprzez zmianę konta nachylenia bieżni można zrealizować podbiegi.

Cechą bieżni która jest dla mnie jedną z najważniejszych, to wykonanie treningów przy powrocie do biegania po kontuzji. Wiąże się to z jednej strony z możliwością spokojnego biegu po równej nawierzchni a z drugiej że bieżnia delikatnie amortyzuje co jest zdecydowanie zbawienne dla naszych stawów.

Z czego musimy sobie zdawać sprawę.

Znów podobieństwo do trenażera czyli przegrzewanie się. Biegnąc na bieżni biegniemy bez wiatru. Produkując przy tym znaczne ilości ciepła (dodatkowo dochodzi temperatura w pomieszczeniu) musimy pamiętać o nawodnieniu jak i higienie. Dobrze mieć przy sobie ręcznik.

Brak wiatru czyli oporu powietrza powoduje również że uzyskiwanie danych prędkości kosztuje nas mniej energii (wchodzimy na nie łatwiej niż na zewnątrz) Można to zbalansować podnosząc nachylenie bieżni o 1-2%.

Często po zejściu z bieżni, zwłaszcza jeśli robimy to pierwszy raz to ,,wariuje” nam błędnik. Radzę ostrożnie poczekać aż taśma stanie i przytrzymując się uchwytów poczekać aż to uczucie minie.

Rodzaje bieżni:

– Mechaniczna lub magnetyczna do przesuwania taśmy używamy własnej siły. Tempo biegu regulujemy sami (jak szybko biegniemy tak szybko przesuwa się taśma) wadą jest brak amortyzacji.

– Elektryczne wyposażone w silnik który porusza taśmę. Ten rodzaj bieżni jest najczęściej spotykany. Największą zaletą jest możliwość wymuszenia prędkości biegu jak i amortyzacja pasa po którym biegniemy. Wadą cena.

– Antygrawitacyjne. Rzadko spotykane wykorzystywane przy rehabilitacji jak również przez szybkich biegaczy (np. Galen Rupp). Biegacz na takiej bieżni jest od pasa w dół wraz z bieżnią zamknięty w napompowanym pokrowcu w którym można poprzez przeciwdziałanie grawitacji zmniejszyć naszą masę nawet o 80%.

Z osobistych doświadczeń polecam treningi na bieżni każdemu. Kto jeszcze nie spróbował zachęcam i co mogę doradzić to przeliczcie wcześniej na jakich prędkościach chcecie biegać. Większość bieżni podaje w km/h. Spokojne wybiegania równym tempem może być nudne, lepiej realizować treningi interwałowe lub tempowe. Czas wtedy szybciej mija i nie dręczą nas te same widoki.

-Marcin Sobczak